Anja Orthodox - "...we mnie jest najwięcej czerni"
![]() |
Fot. Piotr Karoński |
Bardzo sobie cenię twórczość zespołu Closterkeller, a gdy
ostatnio uczestniczyłem w ich koncercie, to w mojej głowie kotłowały się
właśnie te wszystkie wspomnienia, które przeniosły mnie do lat
dziewięćdziesiątych. Kilka dni po koncercie pod wpływem impulsu postanowiłem
napisać do Anji i tak właśnie doszło do tego naszego wirtualnego spotkania.
Stary Metalowiec
Na początek chciałbym Ci podziękować za poświęcony czas. To
dla mnie niezwykle ważne. Jak już pewnie zauważyłaś, to tak jakby spełniasz
jedno z moich marzeń, mam tutaj na myśli rozmowę z Tobą, mam jeszcze nadzieję,
że kiedyś uda nam się porozmawiać na żywo, po koncercie lub w innej sytuacji.
Muszę przyznać, że trochę się czaiłem w Woli Uhruskiej czy zostać na ognisko,
ale finalnie odpuściłem, stwierdziłem, że zapewne i tak będziesz miała wiele
osób chętnych do rozmowy.
Zacznę od tego właśnie koncertu. Zaciekawiła mnie też
plotka, którą usłyszałem przed Waszym koncertem, że to nie ten Closterkeller. Byłem
w szoku, że może być „drugi Closterkeller”. Skąd to się wzięło? Domyślać się
mogę, że część mieszkańców naszego terenu po prostu nie wierzyło, że pojawicie
się w Woli Uhruskiej? Dobrze myślę? Wiesz coś więcej?
Anja Orthodox
Rany, nie mam pojęcia o co chodzi. Na szczęście w naszym
wypadku nigdy nie było problemu pączkowania zespołu i jest tylko jeden jedyny
Closterkeller.
Stary Metalowiec
![]() |
Fot. Kinga Dziwota |
Wracając do koncertu, tak jak wspomniałem w naszej
wcześniejszej rozmowie koncert zrobił na mnie ogromne wrażenie i autentycznie
poczułem jakbym przeniósł się w czasie. Usłyszałem Closterkeller taki, w jakim
się zakochałem lata temu, poczułem energię zespołu. Zastanawiam się jak
Tobie/Wam się koncertowało dla garstki ludzi, w malutkiej miejscowości, na
pograniczu Polski i Ukrainy?
Anja Orthodox
Bez przesady, to nie była taka garstka ludzi, ale bardzo fajna
rockowa impreza. Szczerze mówiąc, to nie spodziewaliśmy się aż takiej porcji
mocnych brzmień w tym miejscu i nie chodzi tutaj tylko o Closterkeller,
pozostałe kapele były jak najbardziej rockowe. Podsumowując zaskoczenie imprezą
u nas było na plus, na wielki PLUS. Świetna atmosfera i pełen spontan. Bomba!
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda nam się wrócić do Was.
Stary Metalowiec
Też mam taką nadzieję i jeszcze raz dziękują za tę dawkę
wspomnień, świeżości i pięknych dźwięków, którą od Was otrzymałem. Podczas
koncertu wspomniałaś, że angażujesz się w pomoc Ukraińcom, ja również od 24
lutego nie patrzę obojętnie w ich stronę i praktycznie od tamtego czasu
nieprzerwalnie jesteśmy (wraz z żoną) zaangażowani. Mam wrażenie jednak, że ten
początkowy entuzjazm i chęć pomocy szybko przeszedł naszym rodakom. Pokuszę się
nawet o tezę, że aktualnie Polacy poszli w skrajnie przeciwnym kierunku.
Zaczęli rozliczać „swoją pomoc” i ze zdwojoną siłą wracać do 1943 roku.
Zgodzisz się ze mną?
Anja Orthodox
Nie, nie zgodzę się z Tobą, że jest tak, jak to określiłeś,
że Polacy tłumnie zaczęli się rozliczać za 43 rok. Tak naprawdę, te wszystkie,
w tym stylu hasła, padają ze strony ruskich „Trolli z Olgino” pod Sankt
Petersburgiem. Mądrzy ludzie tego nie traktują poważnie. Tak naprawdę, przynajmniej
w kręgu moich znajomych zauważam, że prawie wszyscy biorą na pełen spokój te
wszystkie prowokacje i je ignorują. Natomiast jeżeli chodzi o samą pomoc, to
rzeczywiście nie jest już taka wielka jak była na początku a ciągle jest
potrzebna, dlatego, kiedy jest to tylko możliwe, to apeluję do ludzi, żeby nie
traktowali tej całej sprawy z wojną i pomocą Ukrainie jako czegoś przelotnego i
rozrywkowego. To jest poważna sprawa dla poważnych ludzi, a w tej kwestii nie
ma żartów. Trzeba pomagać, trzeba znosić z naszej strony pewne dyskomforty,
ponieważ to jest sprawa naszej przyszłości i przyszłości naszego regionu, a
może nawet całej ziemi… zresztą u mnie w domu, cały czas mieszka nastolatek z
Ukrainy.
Stary Metalowiec
Cieszę się, że zarówno apel jak i kwestia „trolli” pojawia
się w Twojej wypowiedzi, bo chyba podobnie myślimy, że w obecnych czasach
ludzie zbyt łatwo przyjmują „internetowe wieści” jako fakt, stąd moje kolejne
pytanie.
Podobnie jak Ty mam w Ukrainie wielu przyjaciół, dlatego
pozwoliłem sobie zarejestrować Twoje wykonanie „Czerwonej Kaliny”, żeby
zwyczajnie im pokazać, że sytuacja, w której się znaleźli nie jest obojętna
także wśród polskich artystów. Mam nadzieję, że mi wybaczysz, fakt
opublikowania tego wykonania w internecie? Natomiast właściwe pytanie tyczy się
samego utworu. Spotkałaś się z zarzutami, że wykonujesz pieśń patriotyczną,
która prowadziła Ukraińców we wspomnianym 1943 roku?
Anja Orthodox
Stary Metalowiec
Wracamy do Closterkeller. Odkąd znam, to zawsze podziwiałem
poetykę tekstów połączoną z niejednokrotnie ostrym komentarzem tego, co się
dzieje wokół Ciebie. Jak tworzy, pisze, komponuje Anja Orthodox? Skąd bierze
inspiracje? Najpierw tekst czy muzyka?
![]() |
Fot. Kinga Dziwota |
Stary Metalowiec
Kolory? Każdy z albumów, to inny kolor. Z czego to wynika?
Skąd pomysł? Podziwiam konsekwencję i niejednokrotnie zastanawiałem się jak to
możliwe, żeby muzykę osadzić w barwach. Przyznaję, że metaforycznie robi to
ogromne wrażenie, bo łącząc liryki z symboliką danych barw wymaga niezwykłej
percepcji. Jak Ty to robisz?
Anja Orthodox
Wiesz, to trochę dziwne pytanie „jak Ty to robisz” (śmiech),
że te kolory powstały jako tytuły płyt. Wymyśliłam takie coś na początku
Closterkeller i tak zostało (śmiech). Pierwszy album „Purple” pochodzi od
tytułu naszego wówczas sztandarowego utworu. Na drugim, również pojawił się
utwór pt.: „Blue”, więc pomyślałam tu „Purple”, tu „Blue” no to robimy teraz
cykl i wtedy, przy drugiej płycie powstała ta koncepcja kolorów. Nie tylko te
kolory są cyklem, bo z kolei minialbumy są imionami kobiet „Agnieszka”,
„Reghina”, natomiast koncerty DVD to „Act III”, „Act IV”… Wiesz ja jestem po
prostu kreatywna, mam sto pomysłów na minutę i bardzo fajnie, że mam tę swoją
kapelę, bo mogę tę swoją kreatywność realizować.
Stary Metalowiec
Kolory, to też muzyka, którą jako zespół też musicie
odpowiednio „zabarwić”. Na przestrzeni tych dziesięciu barw, które od Was
otrzymaliśmy, możemy usłyszeć różnorodne brzmienia od postpunka, poprzez rock,
metal czy jakże bardzo przypisywany zespołowi nurt gothic. Czy z tego wynikają
odwołania do różnych gatunków muzycznych?
![]() |
Fot. Piotr Karoński |
No nie. Przestawiłeś zupełnie temat, bo to nie jest tak, że
najpierw jest tytuł, a do koloru dopasowujemy styl muzyki, tylko jest w drugą
stronę. A to nawet może nie tyle od muzyki się bierze co raczej, gdy zakańczam
pisać teksty na daną płytę, to wtedy się pojawia ten tytuł. Natomiast gdybyśmy
zmieniali styl muzyki do tytułu, który jest kolorem to by było artystycznie
zagadkowe. Mnie się wydaje, że jesteśmy w tym kraju najbardziej eklektycznie
grającym zespołem, ponieważ na każdym albumie sią bardzo różne numery. Gdy
słucham innych, to tak dużego rozrzutu stylistycznego nie słyszę. W naszym
przypadku, to tak wychodzi, to nie jest nasze założenie, wręcz wolelibyśmy nie
mieć aż tak dużego rozrzutu, ale że spontanicznie tworzymy, to tak gramy jak w
danym dniu się czujemy. Jednego dnia wyjdzie coś czadowego, drugiego balladka,
a ponadto w zespole wszyscy jesteśmy kompozytorami, więc też zależy to od kogo
wyjdzie początek danego utworu, to taki klimat za tym dalej idzie.
Stary Metalowiec
Zastanawiam się która z „dotychczasowych barw” jest Ci
najbliższa? Który z albumów najbardziej odzwierciedla Anję? Domyślam się, że
każdy jest wyjątkowy, ale może spróbuj wskazać ten, na który od początku
patrzysz inaczej?
![]() |
Fot. Piotr Karoński |
Mam swojego kolorystycznego faworyta i płytę, która jest mi
tak emocjonalnie najbliższa, no i myślę, że nikogo nie zaskoczę, gdy powiem, że
jest to płyta „Czarna”, czyli „Nero”. Na tym albumie muzyka jest chyba
najcięższa, a także w warstwie tekstowej jest najbardziej zbliżony do piekła
bądź takiej czarnej lawy wulkanicznej, która już zastyga, ale tam pod spodem
jest jeszcze wielki ogień. To jest najbardziej moja płyta. Gdy tworzyliśmy
wtedy, było tak, że po „Graphite” odeszło dwóch głównych kompozytorów – Paweł z
Krzyśkiem (Paweł Pieczyński - gitara, Krzysztof Najman - gitara basowa), ja
zostałam sama i powiem tak, że wtedy mogłam najbardziej położyć łapę na tym
wszystkim co tam robimy, więc nic dziwnego, że powstało coś „czarnego”. Ja
jestem najbardziej czarną duszą w zespole a muzycy są bardzo różni, w każdym
jest inny klimat, ale we mnie jest najwięcej czerni.
Stary Metalowiec
A może zdradzisz w jakich barwach myślisz o nowym albumie?
![]() |
Fot. Weronika Szczepańska |
Mogę zdradzić jaki będzie kolor następnego albumu. Będzie on srebrny. Już to dawno temu ogłosiłam na koncertach, więc to nie jest żadną tajemnicą. Przyznaję, że inspiracja do tego była mocno „z czapy” (śmiech) ale taka prawda. Jakiś czas temu była taka afera z naszym prezesem tysiąclecia Jarosławem w roli głównej, czyli PiSowska Spółka Srebrna i jakieś tam motaniny wokół zagadkowej budowy wieżowców w centrum Warszawy, na ulicy Srebrnej zdaje się, potem to podobno w jakiejś mocnej niesławie przepadło, przy czym przerobili na kasę jakiegoś Niemca. Oczywiście już dawno temu został łeb ukręcony tej sprawie. Wówczas stwierdziłam, że tak, że kolejna płyta będzie „srebrna”, ale nie wiadomo jeszcze dokładnie w jakim języku będzie to srebro, więc troszkę tajemnicy jeszcze zachowuję dla siebie.
Stary Metalowiec
Poza działalnością w Closterkeller brałaś udział w wielu
„zewnętrznych” projektach. Od udziału gościnnego do pełnych albumów z Twoim
udziałem. Którą współpracę wspominasz najczęściej? celowo nie używam słowa „najlepiej”,
bo zapewne wszystkie te działania były wyjątkowe, ale zawsze z jakiegoś powodu
wracamy pamięcią do tych najbliższych nam samym i o taką sytuację pytam.
Anja Orthodox
Owszem, brałam gościnnie udział w niejednym projekcie
muzycznym, ale podkreślam, że jestem wokalistką Closterkeller, a tak na stałe
miałam jeden, jedyny zespół… zupełnie inaczej niż w moim życiu prywatnym…
prawda? (śmiech). Wracając do tematu, to tak naprawdę, chyba najpiękniejsze i
największe dzieło swoje poza Closterkeller to zrobiłam z zespołem Svann, płyta
się nazywa „Granica Czerni I Bieli”, są to muzycy dawnego zespołu Abraxas.
Wspólnie stworzyliśmy coś niezwykłego, ja się czegoś aż tak pięknego nie
spodziewałam. Przyznaję, że dopiero doceniłam i oniemiałam, gdy już gotową
płytę włożyłam do odtwarzacza… i wtedy uklękłam. To jest bardzo piękny album i
jestem dumna, że w nim brałam udział.
Stary Metalowiec
Rozmawiając z Tobą nie mogę pominąć osoby Tomka Beksińskiego
i Waszej przyjaźni. Gdy skojarzyłem, że dzień jego odejścia pokrywa się z Twoją
datą urodzin, to pomyślałem, że to musiał być dla Ciebie ogromny cios? Trochę
czasu minęło od tamtego momentu, więc pozwolę sobie zadać pytanie o Waszą
przyjaźń, relację? Jaki był Tomek? Znam go jako dziennikarza, prezentera
radiowego, lektora. Pamiętam jego uspokajający, radiowy głos i niezwykłą
fascynację muzyką. Jaki był Tomek? Jak Go wspominasz?
Anja Orthodox
Pytasz mnie czy to był wielki cios…? Powiem Ci, że to jest
taka dziwna rzecz, ale wszyscy jego bliscy znajomi wiedzieli, że On to zrobi, a
ci tacy, zupełnie najbliżsi wiedzieli, że on to zrobi wkrótce. Zaskoczenie…?
Ciężko mi powiedzieć, raczej to nie był dla mnie cios. Nie wiem, jak to
określić, ale w tamtym czasie, tak jakby zatrzasnęłam drzwi, za którymi to
wszystko było. Zamknęłam się. Zamknęłam swoje czucie. Dopiero po ponad roku
zaczęłam je delikatnie uchylać i zerkać na tę sprawę. Ciężko to ubrać w słowa.
Stary Metalowiec
Nasuwa mi się tutaj pytanie o film „Ostatnia Rodzina” i o
scenę, gdy podczas Świąt Bożego Narodzenia, Zdzisław Beksiński odbiera telefon
od zaniepokojonej milczeniem Tomka Ani. Domyślam się, że chodziło o Ciebie?
Anja Orthodox
Tak to o mnie chodzi. Ja zadzwoniłam do pana Zdzisława, ale
nie byłam zaniepokojona milczeniem Tomka tylko właśnie naszą wcześniejszą
rozmową. Która to w pełni uświadomiła mi co się dzieje.
Stary Metalowiec
Zmieniamy temat. Przez fakt, że sam zajmuję się teatrem, nie
mogę pominąć także i tego etapu w Twoim życiu. Tęsknisz za sceną teatralną?
Chciałabyś ponownie stanąć na deskach teatralnych?
![]() |
"Wariacje Goldbergowskie" - Fot. Teatr Powszechny |
Tak, graliśmy z Closterkeller w sztuce teatralnej, to było
bardzo dawno temu w Warszawie w Teatrze Powszechnym, w spektaklu „Wariacje
Goldbergowskie” (1994 r). Graliśmy tam w zasadzie samych siebie. Graliśmy
zespół rockowy złożony z bardzo rozwydrzonych i bardzo niegrzecznych jednostek,
nazywaliśmy się „Hells Angels”, który pochodził z Jerozolimy. W zasadzie to nie
była skomplikowana gra aktorska, ponieważ musieliśmy jako rozwydrzeni
rockandrollowcy porozwalać tam wszystko i skopać aktora Władysława Kowalskiego.
To była niesamowita przygoda, ale ja jako aktorka jestem tragiczna, wręcz
beznadziejna, to wychodzi przy każdym kolejnym teledysku. Nie nadaję się do
aktorstwa, nie mam talentu i nie rozumiem togo rodzaju sztuki. Rozmawiałam
kilkukrotnie z Dawidem Ogrodnikiem, który grał Tomasza Beksińskiego w filmie „Ostatnia
Rodzina” i wyjaśniał mi co jest w tym takiego niesamowitego oraz dlaczego oni,
aktorzy tak to przeżywają. Dla nich jest to coś wielkiego, a dla mnie
niezrozumiałe, ja zupełnie się nie odnajduję w graniu kogoś innego. Jestem
odwrotnością aktora – ale szanuję.
Stary Metalowiec
Spektakl, który obejrzałaś w ostatnim czasie i zrobił na
Tobie wrażenie to?
![]() |
Teatr Pożar w Burdelu "Muzeum Wolności" Królowa Brytfanna Fot. Łukasz Giza |
Chodzi o spektakl teatralny? Hmm... Aż wstyd mi powiedzieć,
ale w ogóle nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam w teatrze. Nie bardzo mnie to
pasjonuje.
A nie, sorry! Byłam i to wielokrotnie, w latach 2017/18, tylko
że znowu w charakterze aktorki. Spektakl „Muzeum wolności”, teatru Pożar W Burdelu.
Grałam Królową Brytfannę. I to było straszliwe, bo tutaj już miałam trochę
aktorstwa do wykonania. Początki były przerażające, ale potem jakoś się
przełamałam i nawet mi szło. No i śpiewałam także, ale z tym, to już nie było
problemu.
Stary Metalowiec
![]() |
Fot. Kinga Dziwota |
Niestety, to nie jest tak, że tak się stanie, to już ma
miejsce, że jakaś kultura niskich lotów, pusta tępa wypiera kulturę wymagającą
intelektualnego wysiłku od odbiorcy. Wszyscy wiemy jak jest. Rozpacz. Niekiedy
ludzie przepraszają, że napisali długiego posta a tam jest cztery czy pięć
zdań. Od jakichś dwudziestu lat obserwuję, że wchodzi pokolenie, które jest
wychowane na SMSach, a gdy coś jest dłuższe niżeli kilka zdań to nie przyswoją.
Ja jestem tym tak przerażona, że staram się o tym nie myśleć. Nie widzę żadnej
szansy, żeby to miało się odwrócić. Wiesz… (śmiech) ludzie głupi rozmnażają się
o wiele szybciej niż ludzie mądrzy, w wyniku tego w puli genowej wygrywają geny
ludzi głupich. Ja jako hodowca dyplomowany tym bardziej zdaję sobie z tego
sprawę. Jest taki film (kretyńska komedia, na której można się naprawdę
uśmiać), który traktuje o tym właśnie zagadnieniu, nosi tytuł „Idiokracja”. W filmie mamy pokazaną naszą cywilizację w
odległej przyszłości, gdy selekcja naturalna idzie w kierunku eliminacji
najbardziej inteligentnych ludzi. Mam wrażenie, że aktualnie ludzkość idzie dokładnie
w tym kierunku.
W czasach, gdy ja chodziłam do Liceum Batorego w Warszawie,
gdzie poziom był wysoki, a samo liceum uchodziło za elitarne największy
autorytet wśród młodzieży miały osoby, które imponowały inteligencją,
osobowością, wykształceniem. Fakt, to były też inne czasy, bo podobnie było u
znajomych z innych szkół. Wówczas czytaliśmy dużo książek, a wręcz się
ścigaliśmy „kto jest bardziej oczytany”, a w momencie, gdy ktoś przeczytał
jakąś ambitną książkę i się tym podzielił, to nie mijało kilka dni a już
mieliśmy już to przeczytane, a teraz… nie wiem… W każdym razie ja do tej pory
bardzo dużo czytam książek, czasami kilka tytułów tygodniowo. Mnie spełniają
wyzwania intelektualne, którym podołałam. Bardzo źle się czuję w świecie, w
którym dominuje tępota i bezmyślność, a w internecie to już jest koszmar. Czasami
to ja mam chęć wejść do jakiejś „mysiej nory” i się schować! Na szczęście mam
trochę znajomych, z którymi mogę porozmawiać na poziomie, bo gdybym się
opierała na samym internecie, to już bym dawno „z mostu skoczyła”.
Stary Metalowiec
Mam wrażenie, że zbyt mocno skaczę, jeżeli chodzi o wątki
poruszone w tym naszym wirtualnym spotkaniu, ale jest dużo tematów, o które
chciałbym zapytać, więc żeby Cię nie zamęczyć i zostawić sobie uchyloną furtkę
na przyszłość, zadam tradycyjne (u mnie) pytanie na zakończenie. Chodzi mi o Twój
pierwszy kontakt z muzyką rockową, metalową, inspiracje… co spowodowało, że
wybrałaś taką właśnie drogę?
Anja Orthodox
Od dzieciaka kocham muzykę. Od najmłodszych lat lubiłam
słuchać, plumkać na pianinie u babci czy sobie coś tam podśpiewywać. Byłam
bardzo muzykalna. Pamiętam taką sytuację, gdy nauczycielka muzyki chciała za
darmo dawać mi lekcje gry na pianinie, bo stwierdziła, że mam „słuch absolutny
i jestem wielkim talentem”, ale moja kariera pianistki szybko się skończyła,
ponieważ żadna z babć (bo obie miały pianino) nie zgodziły się mi go oddać
(śmiech).
Od kiedy pamiętam to byłam zawsze wrażliwa na piękną melodię.
Nie wiem, czy wiesz, ale muzycy dzielą się na trzy grupy (oczywiście umownie –
śmiech): „melodycy”, „rytmicy” i „brzmieniowcy”. Ja jestem niemalże w sty
procentach melodykiem. Natomiast dzięki ojcu słuchałam dużo pięknej muzyki
klasycznej, francuskiej m.in. Joe Dassin, Dalida, mój ojciec to kochał i często
włączał. Ponadto wówczas triumfowały takie zespoły jak ABBA czy The Beatles.
Później zaczęłam chodzić na dyskoteki, ale już tam, to wybierałam smutno-piękne
utwory, zresztą w tamtych czasach na dyskotekach królowała muzyka bardzo
melodyjna w porównaniu z tym co jest teraz i się chyba „techno” nazywa czy
licho wie jak.
W czasach liceum to na sceny i do popkultury wszedł punkrock
bardzo mocno, także wśród moich znajomych było dużo sympatyków tej muzyki. Pewnego
razu, na jakiejś imprezie podszedł do mnie nieznajomy chłopak i mówi: „Anka,
jak tak na Ciebie patrzę, to widzę czego Ci potrzeba. Spotkaj się ze mną jutro”.
Długo rozważałam tę „propozycję”, ale w końcu się zgodziłam. Gdy się
spotkaliśmy, to On mi wręczył dwie kasety, na których były nagrane cztery
płyty, była to zimna fala i new romantic: Yazoo, Joy Division „Closer”, The
Cure „Faith” i pierwszy album Soft Cell „Non-Stop Erotic Cabaret”. Dał mi te
dwie kasety, odwrócił się na pięcie i poszedł, a jak tak zostałam z głupią miną
(śmiech). Gdy w domu włączyłam te kasety, to popłynęłam… popłynęłam kompletnie.
Stary Metalowiec
Sądząc po tym zestawieniu, to zastanawiam się czy tym Kolegą
nie był przypadkiem Tomek Beksiński?
Anja Orthodox
Nie. To był chłopak w moim wieku o imieniu Krzysztof.
Stary Metalowiec
A muzyka metalowa, heavy metalowa?
Anja Orthodox
Widzisz, z tej dyskoteki przeszłam płynnie w punkrocka przez
co zupełnie pominęłam heavy metal, co może wydawać się dziwne, ponieważ mało
kto tak ma (śmiech). Z punka poszło w kierunku post punka, następnie w new wave
i cold wave itp. New romantic i punkrock – na tym jestem wychowana, czyli na
muzyce lat osiemdziesiątych i dziękuję losowi za to, ponieważ to był
najpiękniejszy i najbardziej płodny okres w historii muzyki.
Stary Metalowiec
Jeszcze raz, serdecznie Ci dziękuję za rozmowę, natomiast
Was zachęcam do udziału w koncertach Closterkeller, a będzie ku temu okazja,
ponieważ jeszcze we wrześniu zespół wyruszy w trasę z okazji 30lecia albumu „Blue”.
Szczegóły znajdziecie w mediach społecznościowych zespołu:
- Facebook:
https://www.facebook.com/closterkeller
- Instagram:
https://www.instagram.com/closterkeller_official
- YouTube:
https://youtube.com/c/Closterkeller
- FB: Anja Orthodox https://www.facebook.com/AnjaOrthodox.official
11 września 2022 r.
Stary Metalowiec
Podoba Ci się materiał? Możesz postawić mi kawę:
lub wesprzeć mnie na PATRONITE i zostać moim Patronem.
Komentarze
Prześlij komentarz