Rok 1983. Złota Dekada Thrashu.
Oczywiście wspomniana w prologu Metallica i ich debiut „Kill ’Em All” to nie wszystko, co rok 1983 zaproponował nam muzycznie i ogłosił całemu światu. Drugim takim albumem jest „Show No Mercy” Slayera. Fakt ukazał się niespełna pół roku po „Kill ‘Em All”, ale to mu w niczym nie umniejsza. W tych obu wydawnictwach bardzo cenię sobie surowość, dzikość i brak kalkulacji. Chłopaki po prostu chcieli grać i to robili. Kompozycje są intuicyjne, momentami „brudne”, ale chyba dzięki temu wspaniałe. Tych albumów można słuchać godzinami. Gitary płoną w rękach chłopaków, bębny szaleją a bas zaczyna mieć większe znaczenie niżeli tylko rytmiczne. Wokale agresywne i drapieżne. To wszystko miało ogromny wpływ na raczkujący wówczas thrash metal. Moim zdaniem te dwa albumy zapoczątkowały ten gatunek i choć wiele zespołów zaczynało grać przed rokiem 1983, to i tak te wydawnictwa nadały im charakter oraz je ukierunkowały. Wówczas zespoły rockowe/metalowe chciały grać szybko, energicznie i mocno stąd poł...