Posty

Wyświetlam posty z etykietą Metallica

Rok 1986. Złota Dekada Thrashu

Obraz
Nadchodzi czas na Polskę. Po ubiegłorocznych sukcesach, które w 1985 r. odniosły single „Ostatni tabor” i Noce Szatana”, katowicki KAT uderza ze zdwojoną siłą. Wydaje w dwóch wersjach językowych swój pierwszy album; najpierw w języku angielskim „Metal and Hell”, następnie w języku polskim „666”. Za sprawą przypadku (rezonujący fortepian w studio Teatru Stu w Krakowie) debiut KATa uzyskuje niepowtarzalne brzmienie. I choć brzmieniowo ówczesny KAT koresponduje z Venomem, a te dwa, pierwsze albumy często wkładane są do szuflady z black metalem, to i tak uważam, że od tych krążków rozpoczyna się polski thrash. Najważniejszym jest jednak sam fakt, że polską scenę zasila zespół, który zaspokaja łaknącą metalowego grania rodzimą publiczność. Tymczasem Ameryka rzuca światu kolejne wyzwania podnosząc poprzeczkę chyba maksymalnie. W 1986 r.   na światło dzienne wychodzą takie wydawnictwa jak: „Master of Puppets” Metalliki i „Reign in Blood” Slayera. Tutaj nie ma co się rozpisywać. Te dwa alb...

Rok 1985. Złota Dekada Thrashu

Obraz
Po perturbacjach w Metallice (rok 1983), Dave Mustaine, odchodzi i zakłada swój zespół, ale dopiero w czerwcu 1985 roku ukazuje się pierwsze wydawnictwo pod szyldem Megadeth. „Killing Is My Business... and Business Is Good!” – nigdy specjalnie nie przepadałem za tym albumem, bo zawsze wydawał mi się naśladownictwem Metalliki, to zapewne przez utwory „The Four Horsemen” i „Mechanix”, ale i z perspektywy czasu dostrzegam w tym krążku ogromne podobieństwo do tego, co świat usłyszał dwa lata wcześniej na albumach Metalliki czy Slayera. Niemniej jednak tego roku, do „Wielkiej Czwórki” dołącza ekipa Dave’a Mustaine’a . Kilka miesięcy po wydaniu „Killing Is My Business... and Business Is Good!”, ponownie do głosu dochodzi Anthrax z albumem „Spreading the Disease” oraz Slayer wydając „Hell Awaits”. Oba te albumy stanowią niemałą konkurencję dla Megadeth, zwłaszcza, że Anthrax często koncertuje u boku Metalliki. Ponadto tego roku na rynku płytowym debiutują takie zespoły jak „Exodus”, który (...

Rok 1984. Złota Dekada Thrashu.

Obraz
1984 to bezkompromisowo rok „Ride The Lightning” Metalliki. Drugi album często weryfikuje czy zespół ma szansę przetrwania i na ile pierwsze wydawnictwo jest przypadkiem. Metallica udowadnia, że nie ma przypadków. Wręcz przeciwnie nabiera doświadczenia, a to powoduje, że album jest spójny brzmieniowo przy jednoczesnym zachowaniu swojej dzikości i szaleństwa. Myślę, że wbrew aktualnie panującym przekonaniom, to ten zespół właśnie wtedy się zaczął. Uwielbiam „Kill 'Em All”, ale uważam, że to właśnie „Ride The Lightning” spowodował, że Metallikę usłyszał świat, a zjawisko pt. „thrash metal” nabrało rozpędu. Zresztą w tamtych latach zespoły działały intuicyjnie i szybko. Albumy powstały błyskawicznie i bez kalkulacji, a to przekładało się na odbiór. Fakt było mniej możliwość porównywania, tak jak to się robi dzisiaj, ale dzięki temu zarówno odbiorcy jak i twórcy radość z muzyki, bez czekania i często przesadnej pompy promocyjnej. Po prostu: album, trasa koncertowa, chwila oddechu ...

Rok 1983. Złota Dekada Thrashu.

Obraz
Oczywiście wspomniana w prologu Metallica i ich debiut „Kill ’Em All” to nie wszystko, co rok 1983 zaproponował nam muzycznie i ogłosił całemu światu. Drugim takim albumem jest „Show No Mercy” Slayera. Fakt ukazał się niespełna pół roku po „Kill ‘Em All”, ale to mu w niczym nie umniejsza. W tych obu wydawnictwach bardzo cenię sobie surowość, dzikość i brak kalkulacji. Chłopaki po prostu chcieli grać i to robili. Kompozycje są intuicyjne, momentami „brudne”, ale chyba dzięki temu wspaniałe. Tych albumów można słuchać godzinami. Gitary płoną w rękach chłopaków, bębny szaleją a bas zaczyna mieć większe znaczenie niżeli tylko rytmiczne. Wokale agresywne i drapieżne. To wszystko miało ogromny wpływ na raczkujący wówczas thrash metal. Moim zdaniem te dwa albumy zapoczątkowały ten gatunek i choć wiele zespołów zaczynało grać przed rokiem 1983, to i tak te wydawnictwa nadały im charakter oraz je ukierunkowały. Wówczas zespoły rockowe/metalowe chciały grać szybko, energicznie i mocno stąd poł...

Złota Dekada Thrashu. Prolog

Obraz
Zmotywowaliście mnie tymi kawami, że postanowiłem wznowić temat „Złotej Dekady Thrashu”. Jakiś czas temu na Facebooku po raz pierwszy użyłem takiego sformułowania. Wówczas obiecałem sobie, że spróbuję zebrać albumy, które by tę epokę zdefiniowały, a dokładniej odnieść się do lat świetności tego gatunku. Wówczas, roboczo ten okres nazwałem „złotą dekadą”. Tak jak wspomniałem w jednym z postów, gdybym to ja miał określić dziesięć lat maksymalnej świetności tego gatunku wskazałbym lata 1983 – 1993. Początek bym ulokował wraz z ukazaniem się debiutu Metalliki „Kill ’Em All”, natomiast jako ostatni, który zamykałby ten okres wskazałbym „Chaos A.D.” Sepultury. „Chaos A.D.”, to mimo wszystko jeszcze świetne thrashowe granie a jednocześnie poszukiwanie czegoś nowego, próba odświeżenia gatunku. Niestety, tego typu próby w różnych zespołach różnie się kończyły, dlatego uważam, że ten krążek stawia kropkę „złotej dekadzie”. Zanim to nastąpi muszę wspomnieć jednak jest taka, że początki thrashu ...

Muzyka rockowa i metalowa w filmie cz. 1

Obraz
 Nie da się nie zauważyć, że lubię muzykę filmową. Kto choćby kilka miesięcy obserwuje mój Facebookowy fanpage na pewno natknął się na muzykę filmową. Tak… oprócz metalu uwielbiam soundtracki. Fakt, ona niemalże zawsze przywołuje kadry, emocje czy refleksje związane z danym filmem.  Nie ukrywam, że ciekawiej mi się ogląda film, w którym pojawia się metal, wówczas na mojej twarzy pojawia się uśmiech, a na film patrzę jakoś inaczej, dociekam dlaczego taki wybór, ale nie zawsze udaje mi się znaleźć odpowiedź.

Metallica „Ride The Lightning”

Obraz
Dawno, dawno temu... zakochany w Iron Maiden byłem przekonany, że ta miłość jest na całe życie... ale pewnego dnia, przeglądając kasety u koleżanki na półce, zauważyłem Metallikę... trochę zdziwiony (bo na ogół poruszała się w innych klimatach) zapytałem: słuchasz?

Muzyka potrzebuje czasu

Obraz
Dawno, dawno temu za czasów kaset magnetofonowych jako najpopularniejszego nośnika muzyki z kumplami wymienialiśmy się nowościami, starociami… po prostu tym, kto tam miał i czego słuchał. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Zasada była prosta i notorycznie łamana, polegała na wymianie kaset sztuka za sztukę. Oczywiście z góry określaliśmy termin zwrotu, a przy nowości lub ciekawym znalezisku to nawet kolejki były. Za każdym razem rozmowa zaczynała się tekstem „słuchałeś(aś) tego?” i wymieniało się nazwy kapel, tytuły albumów czy opisywało okładki. Ci sprytniejsi prowadzili kartoteki, co komu pożyczają, ja niestety nie miałem takiego zwyczaju, dlatego też gdy dzisiaj przeglądam swoje zbiory kaset i widzę zarówno braki jak kasety, których pochodzenia nie pamiętam, wiem tylko, że były pożyczone.  Mimo tego, że nie mam magnetofonu nie zamierzam się ich pozbyć, niech dalej zbierają kurz (jak mawia moja żona).

31 maja 2004 r. Vader, Slipknot, Metallica

Obraz
Dokładnie 13 (dzisiaj mija 15) lat temu po raz pierwszy w życiu wybrałem się na koncert Metalliki. U mnie… zapewne, tak jak u większości z nas (starych metalowców) Metallica była jednym z pierwszych zespołów, który obudził pasję do tego gatunku muzycznego… i można mówić, co się chce, to i tak prawie każdy chciał zobaczyć ten zespół na żywo.

Moc prezentów!

Obraz
30 lat słuchania metalu i tylko raz dostałem kasetę w prezencie. Jeden jedyny raz. Prezent otrzymałem od Mamy, był to „Czarny Album” zespołu Metallica. Nie pamiętam dokładnie, które to były urodziny, ale gdzieś około 15stych. Oczywiście już byłem posiadaczem tego wydawnictwa, nawet dość szczęśliwym, bo to był czas, kiedy Metellica zaczęła kręcić mnie bardziej niż Iron Maiden.

30 lat „Master of Puppets”

Obraz
No dobra, skoro wszyscy świętują 30 lecie albumu „Master of Puppets” to i ja na chwilę wrócę do czasów, kiedy to ja, po raz pierwszy nabyłem kasetę, będącą trzecim studyjnym wydawnictwem bądź, co bądź legendarnego już zespołu Metallica. Niestety nie było mi dane dokonać zakupu w 1986 roku, a kilka lat później. Stało się tak za sprawą Iron Maiden, bo to ich celebrowałem w pierwszej kolejności. Metallica nie mnie nie kręciła… przynajmniej na początku.

Metallica – 20 lat „Load”

Obraz
Jest wtorek… Nie dawno na jednej ze stron na Facebooku pojawiła się informacja, że minęło 20 lat od wydania przez zespół Metallica albumu „Load”. Przyznaję, że się trochę zdziwiłem, bo to mi uświadomiło, że o te 20 lat jestem starszy… w moim odczuciu „Load” ukazało się w ubiegłym tygodniu w poniedziałek, we wtorek „Reload”, w środę „Garage, Inc”, w czwartek „S&M” w sobotę „St. Anger”, w tym tygodniu w poniedziałek rano „Death Magnetic” i projekt z Lou Reedem „Lulu” wieczorem, bo przecież w nocy zmarł… a teraz czekam na coś wyjątkowego.

Metallica - gorzko-słodka refleksja o „Hardwired… To Self-Destruct”

Obraz
Nie jest to odkryciem, że w chwili obecnej, to nawet gdyby panowie z Metallicy nagrali swoje piosenki spod prysznica przy akompaniamencie dźwięku mycia zębów to i taki album by się sprzedał zdobywając platynę itp. Starałem się nie czytać recenzji przed napisaniem swojego tekstu, ale jednej fragment gdzieś mnie dopadł. Przeczytałem tam, że „sukces komercyjny album osiągnął zanim powstał” – i to jest smutna prawda. Trochę mi szkoda, że mój ukochany (niegdyś) zespół tak jest odbierany… ale i po raz kolejny zaoferował mi mało satysfakcjonujące wydawnictwo. Przeczuwać zacząłem to w momencie, gdy ukazał się utwór „Hardwired”. Nieco odzyskałem wiarę, gdy ukazał się „Moth Into Flame” – pomyślałem, że może jednak coś z tego będzie… nawet, gdy ukazał się „Atlas, Rise!” przymrużyłem oko stwierdzając, że nie jest aż tak źle.

Kryzys wieku średniego

Obraz
Kiedyś będąc w pracy miałem na sobie koszulkę „Sonisphere Festival” z 2010 roku, czyli pamiętny przyjazd wielkiej czwórki do Polski, a więc widniały tam nazwy zespołów „Anthrax”, „Megadeth”, „Slayer” i „Metallica”. Dla mnie to nic dziwnego, często mam na sobie koszulkę, jakiegoś zespołu, czy jak w tym przypadku festiwalową.

The Big Four 2016

Obraz
Jak wszystkim powszechnie wiadomo „Wielka czwórka” albo jak ktoś woli „Big 4” lub „The Big Four” to cztery zespoły grające thrash metal – prekursorzy gatunku. Metallica, Slayer, Megadeth i Anthrax, przy czym sadząc po układzie koncertowym wielkiej czwórki jako pierwszy występował Anthrax czyli najsłabszy w tej hierarchii zespół, natomiast na końcu czyli nr 1 zawsze była Metallica.